Biznes.Gazetka.EU Time is money – Czas to pieniądz. Twój, mój i nasz. Zapraszamy.
  • Lip
    31

    Zrzucając z piedestału Roberta Kiyosaki

    Dzisiaj zamierzam napisać o pewnym finansowym guru, co do którego oszukaństwa mam głębokie przekonanie. Co gorsza, jego zalecenia mają wiele bardzo słabych punktów, które mogą ściągnąć jego czytelników na wielce niebezpieczną drogę. Mam dziś zamiar mówić o autorze najsłynniejszej książki o prywatnych finansach pt. Bogaty ojciec, biedny ojciec – Robercie Kiyosaki. Nie będzie miło.

    Historia

    Dość trudno jest znaleźć przejrzystą i godną zaufania historię Roberta Kiyosaki, ale łatwo sprawdzić, że: brał udział w kilku przedsięwzięciach biznesowych (w tym nylonowe portfele na rzepy) w latach 1970-tych i 80-tych, które upadły, robiąc z niego bankruta w połowie lat 1980-tych. W tym też czasie zaangażował się on w Amway – wielopoziomowy system marketingowy i zaczął zabiegać o znajomości z jego „szczytowymi” uczestnikami. W roku 1985 Kiyosaki założył firmę Cashflow Technologies (technologie przepływu gotówkowego), nastawioną na sprzedaż serii książek i innych materiałów szkoleniowych, które uwieńczyło „dzieło” Bogaty ojciec, biedny ojciec.

    W połowie lat 1990-tych Kiyosaki miał więc samodzielnie wydanego Bogatego ojca, biednego ojca, który to tytuł zaczął pojawiać się coraz szerzej wśród członków organizacji Amway-Quixtar, aby siłą rzeczy osoby wyżej usadowione w piramidzie polecały go dalej łańcuszkiem. Kiyosaki zaprezentował te liczby „sprzedaży” większym domom książki i zanim się spostrzegliśmy, Bogaty ojciec znalazł się na wszystkich półkach, zapoczątkowawszy całą armię identycznie wydanych książek, gier planszowych itd.

    Przesłanie

    Filozofia Kiyosaki’ego głównie kręci się wokół generowania pasywnych dochodów poprzez inwestycje i dalsze inwestowanie, dopóki pasywny dochód wystarczy ci na utrzymanie. Innymi słowy, powinieneś wyszukiwać i nabywać takie inwestycje, które będą wytwarzać dla ciebie dochód. Kiyosaki uważa, że taka dźwignia finansowa jest absolutnie podstawowa, przy tym pomija rolę wykształcenia, twierdząc, iż formalna edukacja przeznaczona jest głównie dla tych, którzy chcą być pracownikami i robotnikami zatrudnianymi przez pracujących na własny rachunek, czyli ludźmi, określanymi przezeń jako tymi, którzy nigdy nie będą „bogaci”.

    Często przedstawia swą filozofię w postaci schematu, dzieląc ludzi na cztery grupy:

    • pracownicy i robotnicy – osoby pracujące na kogo innego;
    • pracujący na własny rachunek – będący sami sobie szefem;
    • właściciele firm, posiadający „system” robienia pieniędzy;
    • inwestorzy, którzy inwestują, by uzyskać większe wypłaty.

    Oczywiście, według tej filozofii pracownicy i pracujący na własny rachunek sukcesu nie odniosą nigdy. Zwróćcie też uwagę, że Kiyosaki określa firmę jako „system”, o czym będę jeszcze mówić.

    Moja opinia

    Będę starał się teraz ważyć słowa, aby nie poddać się pokusie użycia siekiery, a więc oto moje zdanie.

    Pomysły biznesowe Roberta Kiyosaki’ego ukształtowały się w wyniku licznych nieudanych przedsięwzięć i jednego udanego. Ów jeden sukces powstał jako rezultat wciskania swego produktu poprzez istniejącą wcześniej organizację piramidy marketingowej. Dlatego też perspektywa sukcesu szerzona przez Kiyosaki’ego polega po prostu na przekonywaniu innych do robienia pieniędzy dla ciebie. Jeśli uwierzysz, że robienie pieniędzy to tylko przekonywanie innych, to na pewno ci się nie uda.

    A oto czemu: marketing sieciowy, dzięki któremu Kiyosaki odniósł sukces, jest po prostu formą franczyzy – przywileju o wyjątkowo niskim koszcie początkowym. Problem tkwi jednak w tym, że wynagradzani są jedynie efektywni sprzedawcy. Ci, którzy dają się wciągnąć w marketing sieciowy, mają nadzieję uzyskać szybką kasę bez zainwestowania własnych pieniędzy ani czasu, rozwinąć biznes, a sami również nie mają kapitału zakładowego na rozpoczęcie prawdziwej franczyzy czy własnej działalności. Czy u takich osób szukałbyś porad finansowych?

    W efekcie Kiyosaki z zasady pomija pojęcie ryzyka. W jego świecie nie ma ryzyka, a przynajmniej jest na tyle niewielkie, że nie warto się nim zajmować. Jego książki zachęcają do rozpoczęcia pracy na własny rachunek, ale ci, którzy dadzą się namówić do pracy proponowanej przez Kiyosaki’ego, ogólnie mówiąc, nie mają kręgosłupa moralnego, wiedzy o sprzedaży, nie mają wyobraźni ani istniejącej wcześniej sieci umożliwiającej realizację takich planów. Ci, którzy rozpoczynają własną działalność, dużo ryzykują, a ignorowanie tego ryzyka na etapie doradzania to zwyczajnie wredne doradzanie.

    Wcale nie twierdzę, że rozpoczęcie własnej działalności nie ma sensu, ale jest to wybór, który zasługuje na staranne zaplanowanie, analizę oraz uwzględnienie nieodłącznego ryzyka. W świecie Kiyosaki’ego ryzyko dotyczy tylko ofiar losu, choć zanim on sam wszedł do istniejącej już sieci i ją wykorzystał, raz w raz ponosił straty i nie udawało mu się uruchomić własnej firmy. Inaczej mówiąc, własna historia Kiyosaki’ego wykazuje mnóstwo wad w radach, jakich on udziela innym.

    Czy wiecie, co było dla mnie tą kroplą przepełniającą czarę? Kiyosaki zmienia podstawowe części swojej opowieści odpowiednio do sytuacji. Na przykład, przez lata zaklinał się, że w książce Bogaty ojciec, biedny ojciec, uznawanej za literaturę faktu, bogaty ojciec miał swego rzeczywistego odpowiednika. Jednakże w magazynie SmartMoney a lutego 2003 r. Kiyosaki powiedział: „A czy Harry Porter jest rzeczywisty? Czemu więc nie pozwalacie Bogatemu Ojcu być takim mitem, jak Harry Potter?”. Czyli w zasadzie stwierdził, że wszelkie założenia leżące u podstaw kampanii rynkowej Bogatego ojca, biednego ojca były całkowicie wymyślone.

    Kiyosaki fałszuje fakty i udziela rad, które stoją w jawnej sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem i jego własną historią.

    Podsumowanie:

    „Wiedza” Roberta Kiyosaki ma mnóstwo wad, a całość przypomina fikcyjne pamiętniki Jamesa Freya. Zupełnie nie docenia roli ryzyka, które stanowi pułapkę wielu nieudanych biznesów i bywa przyczyną bankructwa. Jest on jedynym finansowym guru, którego prace odrzucam tylko na podstawie samego nazwiska autora.


    [Tłumaczenie własne z bloga The Simple Dollar]

    25 917 x 33 komentarze
 

32 responses to “Zrzucając z piedestału Roberta Kiyosaki” RSS icon

  • Co byś złego nie napisał Robercie nie zmieni to faktu, że facet jest finansowym guru i nadal na swojej pozycji trzepie kasiorę. A Ty sam taki mądry i co robisz takiego znaczącego i dającego poważne dochody?

    Pozdrawiam Jurek

  • Jurku,
    Fakt, iż ktokolwiek „trzepie kasiorę” nie świadczy o jakości jego pracy. Niestety, o wiele trudniej jest dobrze zarabiać w sposób uczciwy. Moja praca i z niej dochody pozwalają godnie żyć mnie i mojej rodzinie – a to uważam za najważniejszy cel w życiu.
    Pozdrawiam
    Tomasz
    PS. Linkowana przez Ciebie strona jest nieczynna.

  • Oj to co piszesz jest dla mnie całkowicie nie zrozumiałe, ja stosując się do rad Roberta zgromadziłem spory majątek i jestem osobą niezależną finansowo, a wszystko dzięki filozofi jaką zawarł w swoich książkach.

  • Romku, też nie narzekam na finanse, natomiast unikam filozofii z tych książek. Krytykując je jednak, nie powołuję się na jednostkowe przykłady, ale na konkrety. Rozumiem, że jednostkowa kariera nie jest regułą. Ani Twoja, ani moja. Mam nadzieję, że również Ty to rozumiesz.

    Piszesz, że powyższy post jest dla Ciebie niezrozumiały.
    Czego konkretnie nie rozumiesz?

  • Witam,
    co do R. Kiyosakiego po części jestem jego fanem, po drugie często spotykam się z opiniami że jego biznes po jakiś przekręt, lub jakiś wałek. Moim zdaniem, patrząc obiektywnie prawdy raczej się nie dowiemy, gdyż kręgi w jakich obracają się panowie Kiyosaki i inni z jego kolegów, za długo w tym siedzą żebyśmy mogli dowiedzieć się czegokolwiek.

  • Nie jestem hura-optymistą jeśli chodzi o przesłanie Pana Kiyosakiego, bo widzę, że kluczem do sukcesu w jakiejkolwiek dziedzinie jest przede wszystkim charakter, oraz wiedza i umiejętności.
    Odnosząc się jednak do ww krytyki muszę powiedzieć, że Kiyosaki nigdy nie ukrywał, iż cała działalność związana z Rich Dad jest jego biznesem, a biznes prowadzi sie z tego co wiem dla zysku. Co do otwierania własnej działalności-nie zachęca do niej, jeśli nie posiadamy odpowiedneije edukacji finasowej. Parafrazując tekst z jednej z książek robert mówi: najistotniejsze jest żebys był szczęśliwy, więc jeśli jestes zadwoolony ze swojego życia w kwadrancie E, to zostań w nim i po prostu staraj się jak najwięcej zarabiać. Zaznacza jednak, że jego książki nie są dla tego typu ludzi. Nawiązując do poprzedniego wątku przejde do nastepnego, a mainowcie ryzyko. Robert cały czas powtarza, że największym ryzkiem jest brak edukacji finasowej, adekwatnej do współczesnych warunków i praw. Zaznacza żebyśmy bez niej nie wchodzili na ślepo w żadne inwestycje, bo możemy tylko stracić, ponieważ nie istnieją uniwersalne-dobre inwestycje, są tylko dobrzy inwestorzy.
    Ps. Dla mnie jego ksiązki są bardzo motywujące, a motywują mnie przede wszytskim do zdobywania przydatnej, praktycznej wiedzy. Co do ogólnego przesłania, staram się wykorzystywac jedynie elementy pasujące do mojej własnej układanki i realizowac moja własną wizję życia.
    Pozdrawiam 🙂

  • Do OtoMasz. Widząć twoją opisówkę Pana Roberta dochodzę do wniosku że biznes dla Kiyosakiego to tylko zasada piramidy która naprawdę jest delikatnym naciągactwem. Kiyosaki bazuje jedynie na zbudowaniu sieci w postaci własnie takiego piramidalnego biznesu. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź ,czy dobrze zrozumialem.

  • Pol,
    Wg mnie Kiyosaki nalezy do sporej grupy nibyspeców od marketingu i szkół sprzedaży, które same niczego nie wytwarzają, ale ustalają jakieś zasady czysto teoretyczne, absolutnie nie sprawdzalne w praktyce, a potem zarabiają na prowadzeniu wykładów z tejże nibyteorii.
    Jesli tylko mają odpowiednią siłę przebicia, to kasę dla siebie zarobią, ale poczynią więcej szkody swymi wykładami.
    To w stylu daje się porównać do radosnej tfurczości pt. „Czesław śpiewa” – kasa z tego jest, ale nie mówmy o muzyce.

  • Mnie także coś nie pasowało w tej książce. Wykresy o pasywach i aktywach zajmujące całą stronę i przedstawione tak łopatologicznie, jakby faktycznie były skierowane do 8 letniego dziecka. Ale nie wiem, jak można było popłenić tak karydnalny błąd w treści. Na początku było przedstawione, że Michał jest biednym dzieckiem, a potem okazuje się, że jego ojciec to wyborny przedsiębiorca i spec od finansów. ???

  • „Moja praca i z niej dochody pozwalają godnie żyć mnie i mojej rodzinie ? a to uważam za najważniejszy cel w życiu.”

    „Bogaty ojciec, Biedny ojciec” : jest książka jak najbardziej życiową, ma charakter głównie motywacyjny. Uważam, że inteligentny czytelnik wyłapie z niej jedynie aspekty przydatne w życiu. Jeśli zacznę postępować w 100 % jak instruuje nas Kiyosaki powinienem jak najszybciej kupić jego grę, a tego nie zrobię ! Natomiast wg mnie prawdą jest, że powinno się zdobywać pieniądze nie tylko z pracy ale również w sposób pasywny i z tym zgodzę się z Panem Kiosakim.

    Wracając do cytatu z pierwszego wersu. Jeśli pan otrzymuje pieniądze JEDYNIE z wykonywanej pracy i nie próbuje w żaden sposób wyprodukować dochodu pasywnego nigdy nie zrozumie pan filozofii tej książki.

  • Do Rafała:
    >>Jeśli pan otrzymuje pieniądze JEDYNIE z wykonywanej pracy i nie próbuje w żaden sposób wyprodukować dochodu pasywnego nigdy nie zrozumie pan filozofii tej książki.<< Błędne założenie i takiż wniosek.

  • >>Jeśli pan otrzymuje pieniądze JEDYNIE z wykonywanej pracy i nie próbuje w żaden sposób wyprodukować dochodu pasywnego nigdy nie zrozumie pan filozofii tej książki.<<

    To nie jest założenie, bo nie znam Pana. To jest implikacja logiczna skierowana do Pana.
    Jeśli implikacja logiczna wynosi 0 to bardzo dobrze o Panu świadczy.
    Pozdrawiam

  • Wytłumaczę jeszcze dlaczego uczestniczę w tej dyskusji. Siostra mojego przyjaciela pracuje w banku jako doradca inwestycyjny. Zgłosił się do niej człowiek dysponujący dużą gotówką. Zapytała się jego (może to nie było profesjonalne) w jaki sposób doszedł do tak wysokiego majątku. On jej polecił książkę „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, która zmieniła jego sposób myślenia i zmotywowała do działania. Dlatego poczułem wewnętrzną potrzebę udzielenia się tutaj jakby w obronie tej książki. Wiadomo, że Kiyosaki chce zarobić na swoich książkach i grach, wiadomo, że tabelki nie mają charakteru edukacyjnego, wiadomo, że autentyczność „bogatego ojca” nie jest udowodniona ALE WIADOMO RÓWNIEŻ, że ta książka nie ma pokazać recepty na bogactwo i autor sam o tym mówi, TA KSIĄŻKA NAKAZUJE RUSZYĆ WŁASNYM ŁBEM !!!

  • Do Rafała
    Ruszyć własnym łbem można zawsze. Dobrze, że Ciebie do tego zmusiła omawiana książka. Był pewien fizyk, który doznał olśnienia, gdy jabłko spadło mu na głowę. Tylko że to nie jest powód, by od razu zaangażować się w reklamę jabłek 😉

  • Witam,
    Książka Pana Roberta, pomimo, iż napisana bardzo łopatologicznie, wymaga jak widać jednak zastanowienia. Robert napisał o ryzyku związanym z rozpoczęciem działalności. Robert napisał o ryzyku związanym z pracą na etacie (szczególnie w dzisiejszych czasach). Nie mam wątpliwości, że należy zbudować dochód pasywny, ale to nie znaczy, że od razu rzucę pracę na etacie…
    Moim zdaniem wiele osób źle interpretuje tę książkę. Nie rozumieją, że chodzi o inteligencję finansową.
    Wielu z Was przy Robercie pisze o piramidzie finansowej – i to jest dla mnie akurat bardzo śmieszne, bo pokazuje jak bardzo na bakier jesteście z edukacją finansową. Nie macie pojęcia czym jest piramida, a czym marketing sieciowy. Dla hejterów – poczytajcie o tym zjawisku, porozmawiajcie z osobami, które z tego żyją, które tym żyją, zanim będziecie takie głupoty wypisywać.
    Miłego dnia wszystkim

  • „Pomysły biznesowe Roberta Kiyosaki?ego ukształtowały się w wyniku licznych nieudanych przedsięwzięć i jednego udanego. Ów jeden sukces powstał jako rezultat wciskania swego produktu poprzez istniejącą wcześniej organizację piramidy marketingowej.” Widać że nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Nie wciska żadnej piramidy, od kiedy inwestowanie w nieruchomości jest piramidą? A co do porażek to głowny składnik sukcesu, własnie tacy teoretycy jak ty tylko oceniają i krytykują, kiedy sami nigdy nie prowadzili żadnego biznesu. Każdy kto próbuje ponosi porażki i oto chodzi!

    jego książki są napisane prostym zrozumiałym językiem, dzięki nim odmieniłem swoje życie i wyszedłem z problemów finansowych. Ale jak ktoś jest tłukiem to nawet po przeczytaniu tej książki będzie całe życie „dziobać” w korpo, zadłużać się w banku, i śmiać się z kiyosakiego. Powodzenia dla tych co rozumieją filozofie Roberta!

  • Autor tekstu czy artykułu kompletnie nie zrozumiał lub nie doczytał treści zawartej w książce. Nie wspomnę już o tym , że koncentrowanie się na ryzyku w jakimkolwiek poradniku jest bez sensu.
    To tak jak by główną treścią jakiejkolwiek instrukcji obsługi urządzeń czy treścią poradników np. kulinarnych miało by być ryzyko urwania sobie palca lub ryzyko zatrucia pokarmowego! To oczywiste , że ryzyko występuje w każdej sytuacji życiowej w każdej nawet sekundzie naszego życia i nie należy się na nim koncentrować bo to paraliżuje wszelkie działanie! Moc pozytywnego myślenia musi być ważniejsza i silniejsza od strachu , który podyktowany jest myśleniem o ryzyku!
    Aby nauczyć się rozpoznawać ryzyko musimy się tego nauczyć tak jak dziecko uczy się świata niejednokrotnie narażając się na ból i nieszczęście. Takie jest życie!

  • WOW! Cieszę się, autorze „Zrzutu z piedestału” że jest Ci w życiu dobrze – może więc wydasz książkę i podzielisz się z innymi swoim przepisem na cudowne życie?
    Mam wrażenie, że autor rozprawki pt. Zrzucając z piedestału Roberta Kiyosaki, nie przeczytał książki, a na pewno nie ze zrozumieniem. Książka owszem, mówi o inwestycjach, ale przede wszystkim kładzie nacisk na TALENT, który Kiyosaki ma taki, a nie inny. Mick Jagger też ma talent, wykorzystał go i sprzedał, dając radość milionom ludzi na całym świecie. A to, że Jagger ćpał, rozwalał pokoje hotelowe – kogo to interesuje? Magazyny plotkarskie będą miały o czym pisać – ileż to radości dla marzących o sławie czytelników! I tak kocha go taki kawał świata, że było go stać na tę chwilę rozpusty, a jego potomkowie są ustawieni na kilka pokoleń w przód.
    I o to chodzi w tej książce – rób o czym marzysz, uczciwie, ale bez poświęceń. Dziel się swoją wiedzą, talentem i owocami tegoż. Dziel się z potrzebującymi, a nie z rządem, na który haruje ponad 90% ludzi, którzy z kolei na ten rząd narzekają. Narzekasz na rząd? Zrobiłbyś to lepiej? To zrób to! Nie umiesz? To rób to, co umiesz, najlepiej jak potrafisz! Radość z wykorzystywania swej mocy (talentu) i dzielenia się z innymi przesłoni Ci nawet ten zakichany rząd. Człowiek z inteligencją finansową (określenia tego również często Kiyosaki używa w książce) nie łamie prawa, tylko z niego korzysta!
    I wracając do początku mojego wywodu – nie podoba Ci się książka Kiyosakiego? Napisz swoją, lepszą!

  • Wszelkie odpowiedzi zaczynające się od
    * „ja rozumiem, a ty nie”,
    albo
    * „jeśli ci się nie podoba, to podaj lepszy pomysł”
    albo
    * „pewno nie doczytałeś, a może w ogóle nie czytałeś – bo ja przeczytałem i jestem zachwycony”
    nie są merytoryczne. Świadczą tylko o tym, że piszącemu artykuł powyższy się nie podoba, a książka – bardzo.

    Mnie to nie przeszkadza.

    Podoba mi się maxi-streszczenie omawianej koncepcji:
    Jej główny zarobek polega na… sprzedawaniu sposobu na łatwy zarobek.

  • witam jesli sadzisz ze MLM jest czyms zlym i ze twoja praca daje ci godne zycie (oczywiscie w to nie watpie) to ciekawe co zrobisz jak juz nie bedziesz mial sil pracowac iczy panstwo sie zajmie tak toba szczerze watpie dlatego robert kiyosaki mowi o dochodzie pasywnym czyli o tym ze gdyznajdziesz dobra firme bo sa tez i te zle. To wiem ze gdyby czlowiek przestal z jakiegos powodu pracowac mial by z tego korzysci a znam tak taka firme ijest ona calkowicie legalna ale skoroty uwazasz inaczej totwoj problem ale zycze powodzenia na emeryturze ktorej na bank nie bedzie pozdrawiam.

  • Kasiu, skoro już widzę, że w wieku okołoemerytalnym zamierzasz dołączyć do narzekających na ZUS, polecam Ci inny felieton – i inne rozwiązanie.
    „Opiekuńcza rola państwa” – jak to nazywasz – pozwoli Ci przetrwać. Ale żeby godnie żyć, trzeba sobie na to zapracować.To wcale nie takie trudne.
    Ile potrzebujesz na emeryturę?
    Oto link: http://biznes.gazetka.eu/2011/08/ile-potrzebujesz-na-emeryture/

  • Witam.
    Bardzo szanuje opinie autora artykułu, lecz nie zmienia to jednak faktu, że osoba która wrzuciła przetłumaczony artykuł pana Trent Hamm wykorzystuje w pewnym stopniu nauki R. Kiyosakiego do tworzenia własnego aktywu przynoszącego dochód pasywny… Wracając do samej osoby pana R. Kiyosakiego to moim zdaniem jego książki nie zmuszają do wejścia w żadnego typu interesy wbrew sobie lecz motywują do myślenia o własnej przyszłości i jeśli szczegółowo zagłebimy się w treśći książek możemy wynieść wiele pożytecznych nauk. Jeśli nawet osoba bogatgo ojca jest fikcyjna nie zmienia to faktu, że porównanie dwóch różnych osobowości jakimi były bogaty ojciec i biedny ojciec jest wspaniałym odwzorowanie rzeczywistego świata… Decyzja jaką drogę życiową obierzemy zawsze pozostanie w naszych rękach, nie podążąjmy krok w krok za autorami książęk, wynośmy z ksiażęk wiedze i decydujmy o życiu mądrze.

  • Myślę że dużym plusem książki, zwłaszcza pierwszej jest pozytywny kop jaki otrzymuję czytelnik motywując go do działania. Samo zaznajomienie się z ideą dochodu pasywnego też ma znaczenie. Na wielu uczelniach o tym się nie dowiesz.

  • Znam kilka osob milionerow ktorzy nimi zostali stosując filozofie kiyoshakiego. Piotr majewski kamil cebulski.
    A i sam zgromadzilem jakis majatek dzieki jego przeslaniu

  • Oskarżacie autora artykułu o to i tamto, a to jest tłumaczenie bloga z USA bodajże….
    Ten artykuł abo jest źle przetłumaczony, albo piszący nie czytał książki.

  • Dopiero zobaczyłem komentarz Łukasza, z którym się zgadzam…

  • Świetny artykuł. Prowadzę biznes o d 2007 roku. Nie będę skromny, znam się na tym. Coś w w pojawiającym Bogatym, biednym nie dawało mi spokoju. Porównałem do realiów uczciwego rzetelnego biznesu w Polsce i … nijak nie pasuje:)

  • Można podważyć osiągnięcia autora jednak nie zmieni to faktu, że książka daje porządnego kopa oraz nakreśla ideę generowania dochodu pasywnego. Nawet jeżeli autor nie dorobił się na nieruchomościach to pewnie dorobił się na książce 🙂

  • Zacząłem czytać artykuł z wielkim zainteresowaniem, czekając na jakieś konkrety które zwalą Kiyosakiego z piedestału.. a tu nic. Trochę bełkotu o Amway i MLM, żadnych konkretów, nic co by zmusiło mnie do myślenia o tym że Kiyosaki to oszust. Pomyślałem sobie jedynie, że piszący chciał więc wybić w internecie na nazwisku Kiyosaki. Autor coś tam pisał, ale po 10 min się zmęczył tył pisaniem i wyszedł taki bełkot „na odwal”.
    Z miłą chęcią bym przeczytał porządny artykuł o zwalaniu Kiyosakiego z piedestału poparty konkretami, rzeczowymi przykładami, no i żeby tego było więcej niż opis „Kevin sam w domu” w programie TV.
    Tak więc tekst do poprawki…

  • Wszyscy którzy atakujecie autora tej strony jesteście laikami ekonomicznymi jak oszust Kiyosaki.
    Kiyosaki oszust oszust oszust grafoman ekonomiczny.

  • Z jednej strony książka jest prostackim poradnikiem z zerową ilością praktycznch porad. Z drugiej, dl mnie osobiście, była początkiem przygody z finansami i często do niej wracam. Gdyby nie ta książka, nigdy nie zaczęłabym nawet rozmyślac o mojej sytuacji finansowej i pracowac nad jej polepszeniem 🙂 i znam wiele osób, które osiągnęly finansowy „sukces” zaczynając własnie od tej pozycji.
    Polecam streszczenie książki:
    http://projektlepiej.pl/2016/11/09/bogaty-ojciec-biedny-ojciec-2/

  • To fantastyczne, że są ludzie, którzy utrzymują się tylko z pracy na etacie i jestem im za to bardzo wdzięczny. To oni są najemcami moich mieszkań.


1 Trackbacks / Pingbacks

Leave a reply

Finansowa.Gazetka.eu Finansowa
kursy walut,
finanse osobiste: inwestycje, podatki, oszczędzanie
Ebuki.EU
Nowość: Nauka o wzbogacaniu się
audio + e-book


Lipiec 2011
P W Ś C P S N
« Mar   Sie »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Oglądano (od 12.VII.11)

pagerank, page rank